
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dzięki wielkie za życzenie powodzenia! Mam nadzieję, że będę miał nieco więcej szczęścia u sponsorów. Na razie wszystko jest na dobrej drodze :-) Masz dużo doświadczenia wyprawowego, którego mi brakuje. Mam nadzieję, że wcześniej czy później będziemy mogli wyjechać gdzieś wspólnie. Miłego popoludnia.
Ja jakoś nie mam szczęścia do sponsorów i wszystkie wyprawy finansowałem sam .Nie jestem znów jakim wielkim podróżnikiem ot parę wypraw i to wszystko.Byłem dwa razy w Albanii raz w 2009 i w tym roku To co nie udało się objechać za pierwszym razem w tym roku zaliczyłem. Za każdym razem z inną grupą .Nie tylko Albania nas interesowała bo i Czarnogóra i Macedonia też zabrała nam trochę czasu. W Gruzji praktycznie miesiąc licząc z dojazdem przez Turcję ale naprawdę warto było. Moc niezapomnianych wrażeń .Trzykrotnie w Rumunii chociaż to trudno nazwać wyprawami niemniej jednak 10 dni z ekipą można się zżyć.O Ukrainie na której bylem wielokrotnie nie będę pisał . Sławek to świetnie opisał w swoim blogu i chwała Mu za to .Jeżeli będę mógł w czym pomóc to służę radą .
Nie, jeszcze nie byłem na tak długiej wyprawie. Oczywiście, domyślam się, że Uczestnicy są jak wielka rodzina, ale w rodzinie także dość często zdarzają się sprzeczki i kłótnie. Oczywiście mam również świadomość, że każdy lub przynajmniej znakomita większość wybierających się na wyprawę dba o to, by ich auta były przygotowane jak najlepiej. Pierwsze odcinki jedziemy na okrągło. Wszędzie tam, gdzie jest asfalt, będziemy chcieli pokonać trasę najszybciej jak się da. Wiem, że jest to niebezpieczne, ale mamy też ograniczony czas. Do jeziora Bajkał będziemy właściwie wegetować w samochodzie, dopiero od tego magicznego miejsca zaczynamy właściwą część podróżniczą. To, że przejedziemy przez Rosję w takim tempie (przez jej ucywilizowaną część), pozwoli nam skupić się na terenach dzikich – a na to tak faktycznie jesteśmy nastawieni. Widzisz Henry, tak jak pisałem, nie jesteśmy zafiksowani na podróż jednym wozem. Cały czas szukamy różnych rozwiązań. Jesteśmy tak na prawdę na początku przygotowań. Byłeś na kilku wyprawach i wiesz jakie są koszta takich przedsięwzięć. My zaczynamy także poszukiwanie sponsorów, partnerów, darczyńców. Kilka wstępnych deklaracji już mam...ale za wcześnie by cokolwiek o tym więcej pisać. P.S. Na jakich wyprawach do tej pory byłeś?
Cześć. Nie jestem fanatykiem 4x4 i brak mi doświadczenia w takowych wyprawach. Mam natomiast za sobą różne inne wyprawy, męczące, kłopotliwe, dłuższe i krótsze. Powiem tak. Dobrze jest znać ludzi z którymi się wybiera na taki wyjazd, dobrze jest się sprawdzić w taki czy inny sposób przed, ważne żeby sobie ufać i w pełni polegać na sobie. W grupie zawsze raźniej i bezpieczniej. Warto też sobie dać w takich wypadkach margines na niespodzianki. Jeżeli traktujesz to jak wyścig i ambitnie chcesz sam dotrzeć do celu - masz do tego prawo. W końcu samotni żeglarze opływają kulę ziemską...Pamiętaj natomaist, że jeszcze się zdążysz, tak czy inaczej, w życiu naścigać, a czasu nie zatrzymasz.... Widzę że jeszcze wiele rzeczy może Ci się zmienić. Wiele jest w trakcie. Takie życie. Powodzenia i przychylności sponsorów.
Nie wiem czy byleś na wyprawie trwającej 2-4 tygodni .Podczas takiej wyprawy uczestnicy są w większości jak jedna wielka rodzina .Myślę że zdecydowana większość uczestników takiej wyprawy zdaje sobie sprawę z wagi przygotowania swojego auta i pozostałych uczestników Dlaczego chcesz jechać dzień i noc bo jazda w nocy jest to jednak duże niebezpieczeństwo .Czy wyznacznikiem tego jest tylko czas ? .Chyba lepiej jechać 2-3 dni dłużej więcej zobaczyć a co za tym idzie bezpieczniej.Jednego dnia na wyprawie do Gruzji zrobiliśmy 1050 km i naprawdę wszyscy byli padnięci .Nie chcę Cię przekonywać do jazdy większa grupą ale podczas mojej wyprawy do Gruzji jedna dobrze przygotowanych Toyot (kolega oddal auto do przygotowania do jednej z firm specjalizujących się w autach 4x4) uległa poważnemu uszkodzeniu . Uszkodzony i zablokowany tylny most .Nasza pomoc pozwoliła koledze pojechać dalej mimo że straciliśmy 3 dni na remont auta co skutkowało tym że nie wjechaliśmy do Armenii z braku czasu.Ale nikt do nikogo nie miał pretensji bo przecież mogło się to wydarzyć w każdym z aut. Zwykły pech Byłem na paru wyprawach i albo miałem szczęście ale zawsze trafiałem na odpowiedzialnych ludzi.Nie ukrywam że chętnie bym pojechał na taką wyprawę z ludzmi tak myślącymi jak TY .Nie chcę Ci nic sugerować i do niczego przekonywać od po prostu napisałem parę słów od siebie Henry
Zacznę od tego, że jeszcze ostateczna decyzja na temat samotnego wypadu nie została do końca podjęta. Zgłosiło się do nas kilka ekip, które chciałby dołączyć do ekspedycji. Rozważamy propozycje, ale: Po pierwsze, trudno zdecydować się na towarzystwo kogoś, kogo praktycznie się nie zna. 24 godziny na dobę przez ponad 4 tygodnie – to dość ciężki temat. Niestety, znajomi, którym ufamy i z którymi ten czas nie byłby na pewno męczący nie mogą w tym terminie oderwać się od codzienności. Po drugie, wyjazd z kimś obcym ciągnie za sobą wiele ryzyka. Jadąc samotnie sam odpowiadam za siebie, swoją żonę i swój samochód. Jadąc na dwa wozy, zakres odpowiedzialności się podwaja. Trudno wyobrazić sobie, że w przypadku jakiś zbiegów okoliczności i unieruchomienia samochodu kompana, ja go zostawiam i jadę dalej. Oczywiście ma to dobre strony i w przypadku unieruchomienia mojego samochodu, mógłbym liczyć na wsparcie, a kompan musiałby zrezygnować z dalszej eksploracji (swoją drogą, chyba źle bym się z czuł z tym, że słabość moja lub mojego wozu niszczy marzenia kogoś innego). Po trzecie, pracując nad swoim samochodem wiem, że będzie on przygotowany w 100% na taką wyprawę. Gwarancji co do innego auta mieć nie mogę, nie mogę także poznać w pełni możliwości i wytrzymałości kierowcy, który towarzyszyłby nam w wyprawie. Nie twierdzę, że jestem świetnym off-roadowcem, ale na pewno będę regularnie podnosił swoje kwalifikacje. Po czwarte - chcemy narzucić sobie dość zwięzły plan podróży, a to wiąże się z bardzo radykalnymi rozwiązaniami. Mamy tak na prawdę mało czasu. Chcemy trasę pokonać w miesiąc. Wszystkie asfaltowe odcinki będziemy pokonywali przez okrągłe 24 godziny na dobę (w dzień kierować będzie moja żona, nocą ja przejmować będę „lejce”). W ostatnim podpunkcie odpowiedziałem Tobie również na pytanie o długość ekspedycji. Chcemy przejechać trasę w miesiąc, a jest to zadanie, nie ukrywajmy, karkołomne. P.S. Przepraszam za ewentualne błędy.
Na jak długo planujesz jechać ?I dlaczego tylko w jedno auto . Dużo bezpiecznej w parę aut 2-3 maksymalnie .
Dzięki wielkie za życzenie powodzenia! Mam nadzieję, że będę miał nieco więcej szczęścia u sponsorów. Na razie wszystko jest na dobrej drodze :-) Masz dużo doświadczenia wyprawowego, którego mi brakuje. Mam nadzieję, że wcześniej czy później będziemy mogli wyjechać gdzieś wspólnie. Miłego popoludnia.
Ja jakoś nie mam szczęścia do sponsorów i wszystkie wyprawy finansowałem sam .Nie jestem znów jakim wielkim podróżnikiem ot parę wypraw i to wszystko.Byłem dwa razy w Albanii raz w 2009 i w tym roku To co nie udało się objechać za pierwszym razem w tym roku zaliczyłem. Za każdym razem z inną grupą .Nie tylko Albania nas interesowała bo i Czarnogóra i Macedonia też zabrała nam trochę czasu. W Gruzji praktycznie miesiąc licząc z dojazdem przez Turcję ale naprawdę warto było. Moc niezapomnianych wrażeń .Trzykrotnie w Rumunii chociaż to trudno nazwać wyprawami niemniej jednak 10 dni z ekipą można się zżyć.O Ukrainie na której bylem wielokrotnie nie będę pisał . Sławek to świetnie opisał w swoim blogu i chwała Mu za to .Jeżeli będę mógł w czym pomóc to służę radą .
Nie, jeszcze nie byłem na tak długiej wyprawie. Oczywiście, domyślam się, że Uczestnicy są jak wielka rodzina, ale w rodzinie także dość często zdarzają się sprzeczki i kłótnie. Oczywiście mam również świadomość, że każdy lub przynajmniej znakomita większość wybierających się na wyprawę dba o to, by ich auta były przygotowane jak najlepiej. Pierwsze odcinki jedziemy na okrągło. Wszędzie tam, gdzie jest asfalt, będziemy chcieli pokonać trasę najszybciej jak się da. Wiem, że jest to niebezpieczne, ale mamy też ograniczony czas. Do jeziora Bajkał będziemy właściwie wegetować w samochodzie, dopiero od tego magicznego miejsca zaczynamy właściwą część podróżniczą. To, że przejedziemy przez Rosję w takim tempie (przez jej ucywilizowaną część), pozwoli nam skupić się na terenach dzikich – a na to tak faktycznie jesteśmy nastawieni. Widzisz Henry, tak jak pisałem, nie jesteśmy zafiksowani na podróż jednym wozem. Cały czas szukamy różnych rozwiązań. Jesteśmy tak na prawdę na początku przygotowań. Byłeś na kilku wyprawach i wiesz jakie są koszta takich przedsięwzięć. My zaczynamy także poszukiwanie sponsorów, partnerów, darczyńców. Kilka wstępnych deklaracji już mam...ale za wcześnie by cokolwiek o tym więcej pisać. P.S. Na jakich wyprawach do tej pory byłeś?