:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Independence Day 2012 CAMP4x4 Małe Jodło

CAMP4x4 Małe Jodło Independence Day 2012


Zapowiadało się nieciekawie, znajomych rozłożyła grypa, więc dwa samochody odpadły.Gwarantowana ładna pogoda, a skończy się na tym, że będziemy się bawić tylko we własnym towarzystwie. W sobotę otrzymuję jednak parę telefonów i sms-ów.
Jest szansa na sklecenie niewielkiej grupki na uczczenie Dnia Niepodległości

Rano zjeżdżam na tor – trochę otaśmować próby, zobaczyć czy sobotnia wichura nie powaliła żadnych drzew. Jak kończyłem przegląd górek i dołków, efektownie i wielkim stylu zjawił się Basterix. Efekt polegał głównie na tym, że wkleił się w rynnie z błotem smętnie terkocząc przeskakującym łańcuchem reduktora.

Uwalniam go kinetykiem i jedziemy na górę, czekać na resztę gości.



Nagle sielska atmosfera Małego Jodła została zakłócona pomrukiem 16 cylindrów spod znaku „zielonego jajka”. Podjechały dwie dyskoteki z wiejtami na MT-kach. Trochę się nawet przestraszyłem, że się chłopaki wynudzą w naszym grajdołku dla SUV-ów.
Życie jednak przyniosło inny scenariusz…

W sile 800 KM ruszamy na dół. Krótko opisuję próby i chłopaki startują do zabawy.
Pierwszy przejazd – zielone disco robi pętelkę bez mrugnięcia okiem.
Pada pytanie:

- A da się w drugą stronę? – Chyba się nie da – przynajmniej mi się nie udało.

Disco startuje w drugą stronę, efektownie wyskakuje w powietrze… i miękkie lądowanie zakłóca dźwięk mielonej półosi. No dobra, dało się.

Zielone Disco jako samochód tylnonapędowy zostało wyeliminowane z dalszej zabawy, aczkolwiek potem się jeszcze przydało jako stacjonarny wyciąg orczykowy.

Następny na dołkach i górkach spróbował sił Galloper na BFG AT. Niestety przepuszczający reduktor akurat na podjeździe odebrał mu troszkę prędkości i rozpoczęło się swobodne spadanie w dół. Niestety na drodze wyrosła nagle dorodna osika. Na szczęście nie była to brzoza więc lądowanie nie skończyło się katastrofą. Ucierpiała jedynie tylna klapa.

Za pomocą trifora i kinetyka uwolniliśmy Gallopera z krzaczorów i w drugim podejściu przeszkoda została pokonana.

Kolejne Disco uratowało honor brytyjskiej motoryzacji – pokonało próbę i się nie popsuło

Spacerkiem przeszliśmy na przejazd w błocie. Wyglądająca niewinnie kałuża przecięta kilkunasto centymetrowej szerokości strumykiem nie zatrwożyła kolegów. Z niedowierzaniem słuchali opowieści o naszej kilkunastogodzinnej walce z żywiołem w celu wydobycia z błota Troopera. Nawet moja wtopa po dwóch metrach i powrót na kinetyku nie był wystarczającym dowodem.

Żółte Disco koncertowo wkleja się w lepką maź. Ponieważ Robert próbę chciał pokonać angielskim zwyczajem, czyli od drugiej strony (z góry do dołu), nie było łatwo go wydostać.

Do ratowania żółtka zastosowaliśmy pociąg. Tylnonapędowe disco zostało wciągnięte przez Troopera w pobliże pułapki i przywiązane do drzewa, a wyciągarka uwolniła utopioną Dyskotekę.

Po uwolnieniu z pułapki, żółty Land Rover postanowił dołączyć do zielonego kolegi i omówił dalszej współpracy.

Zabawę kontynuowały już tylko drążko-wahaczowce, które swoje korzenie maja w kraju kwitnącej wiśni. Trooper, Galloper i Frontera z większymi lub mniejszymi problemami kilkakrotnie pokonując błotną rynnę udały się na najdłuższe podjazdy naszego toru.


Po chwili odżyło żółte Disco i dało pokaz jazdy w błocie z taką lekkością jak po suchym asfalcie.

Podjazd na łące jako pierwszy pokonał Trooper – lekki, skoczny, a przede wszystkim dobrze obuty.


Następny był Robert – jednak ciężki Land Rover nie mógł sobie poradzić z hopką u podnóża wzniesienia. Nie da się podjechać bez prędkości. Duża prędkość to podskok. Podskok to ryzyko ukręcenia półosi. Po kilku próbach Robert zrezygnował.

Podjazd pokonał jeszcze Tomek Fronterą na atekach, ale to się nie liczy bo Frontera to nie jest samochód terenowy.

Ubłoceni, z pokiereszowanymi samochodami przemieściliśmy się do kwatery głównej.
Dziewczyny przygotowały gar bigosu, a my upiekliśmy kiełbaski.

Imprezę zakończyliśmy efektownym zjazdem wąwozami na zaporę Wióry i rozjechaliśmy się do domów.

Dziękujemy tym co dotarli za miłą zabawę.
Tych, którym plany pokrzyżowały awarie i choroby zapraszamy na kolejne spoty.

Independence Day 2012 CAMP4x4 Małe Jodło komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się